Związek Zawodowy
"KADRA"
KW S.A. KWK "Bobrek-Centum"
w Bytomiu
tel.:
fax:
email:
32 / 71-81-343
32 / 71-81-385
Paryż 2010 Czocha 2010 Moszna 2010
AKTUALNOŚCI
O nas
Aktualnosci
Imprezy
Wycieczki
Galeria
Kontakt
Pokaż listę aktualności »
27
sierpień 2015
Jak pieniądze z Polski płyną za granicę

Właściciele 10 największych sieci handlowych działających na terytorium naszego kraju (wśród nich są m.in. Biedronka, Tesco, Rossmann, Lidl, Real) osiągnęli w ubiegłym roku około 110 miliardów przychodu, a zapłacili z tego jedynie ok. 500 mln zł podatku dochodowego CIT, co stanowi równowartość jedynie 0,45 proc. osiągniętych przychodów. Powyższe jest wystarczającą przesłanką do wprowadzenia specjalnego podatku obrotowego dla największych sieci handlowych wynoszącego minimum 2 proc. wartości przychodów (na wzór nałożonego przez rząd PO-PSL na Lasy Państowe 2-procentowego podatku od przychodów).
 Przypomnijmy - zgodnie z decyzją posłów Platformy Obywatelskiej oraz prezydenta Komorowskiego od przyszłego roku Lasy Państwowe będą musiały odprowadzać do budżetu państwa specjalny podatek w wysokości 2 proc. rocznych przychodów (a nie dochodów!). W kontekście powyższego powstaje pytanie - dlaczego ekipa rządowa nałożyła tak wysoki podatek na polskie Lasy, a nie na zagraniczne koncerny telekomunikacyjne, banki czy największe sieci handlowe, które co roku drenują z naszego kraju grube miliardy do swoich central we Frankfurcie, Londynie czy Paryżu? 2-procentowy podatek obrotowy wydaje się być zupełnie naturalną oczywistością, szczególnie w przypadku wielkich sieci handlowych (np. Biedronka, Tesco, Rossmann, Lidl, Real) osiągających gigantyczne przychody (szacuje się, że w 2014 roku 10 największych sieci osiągnęło przychody w wysokości 110 mld zł), lecz odprowadzających do kasy państwa stosunkowo niskie podatki dochodowe CIT (ok. 500 mln zł za 2014 rok). 
Gigantyczna dziura budżetowa za ubiegły rok (ponad 55 mld zł) zostałaby w sporej części zasypana, gdyby platformiana władza odważyła się wprowadzić podatek od przychodu na największe firmy zagraniczne działające na terytorium naszego kraju. Niestety zamiast reformować, naprawiać finanse publiczne i szukać pieniędzy tam, gdzie jest ich najwięcej (np. wśród zagranicznych koncernów telekomunikacyjnych, banków czy wspomnianych największych sieci handlowych) rząd Kopacz, a wcześniej Tuska, wolał łupić i zabierać coraz więcej w podatkach zwykłym ludziom lub podmiotom, które nie mają na tyle silnego lobby, aby skutecznie się przeciwstawić fiskalnemu uciskowi (np. wspomniane Lasy Państwowe). W ten sposób realizowane było hasło: "łupić Polaków i polskie przedsiębiorstwa podatkami ile wlezie, a zagranicznym koncernom pozwolić na spokojny transfer kapitału do swoich central. By to IM, a nie Polakom, żyło się lepiej...".

Pokaż całość »
27
sierpień 2015
Obradował MKPS

We wtorek w Katowicach zebrał się Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy, który w ostrych słowach podsumował działania rządu w związku z realizacją porozumienia z 17 stycznia, dotyczącego planu naprawczego sektora górniczego. Związkowy zapowiedzieli akcje protestacyjne i strajk w Warszawie.
Zdaniem związkowców porozumienie zostało wykonane w niewielkiej części. Jak przekonywali, zasadnicze elementy porozumienia, dotyczące powołania Nowej Kompanii Węglowej, nie doszły i nie dojdą skutku. Ich zdaniem, strona rządowa nie jest w stanie doprowadzić tego projektu do końca. Kolejnym niezrealizowanym punktem porozumienia jest przekazanie kopalni Brzeszcze do jednej z grup energetycznych.
Zdaniem związkowców, jedyną stroną, która dotrzymuje porozumienia ze stycznia tego roku, jest strona związkowa i częściowo zarządy spółek węglowych. – Całkowitą odpowiedzialność za to co się dzieje i będzie się działo na Śląsku i nie tylko, obarczamy rząd z panią Kopacz na czele – wskazywali związkowcy.
Na gorzkich słowa się jednak nie skończy. Związkowcy zapowiedzieli akcję informacyjną, pogotowie strajkowe, a w październiku "wycieczkę" do Warszawy.
Pierwszym etapem działań ma być wrześniowa akcja informacyjna, która ma uświadomić społeczeństwu na Śląsku, niewywiązanie się z umowy przez stronę rządową. Związkowcy przypomnieli, że zimowe protesty miały ogromne poparcie mieszkańców województwa. Również od początku września reaktywowane zostaną na wszystkich kopalniach i zakładach górniczych komitety protestacyjno-strajkowe.

Ponizej treść komunikatu
http://www.kadrakw.org/images/artykuly/Komunikat%2008.2015/komunikat%20MKPS%20250815.pdf  

Pokaż całość »
20
sierpień 2015
Bank ING może wbić gwóżdż do trumny JSW

W 2014 roku rząd nakazał kontrolowanej przez Skarb Państwa Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW) wykupić od innej spółki Skarbu Państwa - Kompanii Węglowej - kopalnie "KWK Knurów-Szczygłowice". Celem tej operacji miało być podratowanie sytuacji finansowej Kompanii. Niestety JSW nie miała na taki wykup pieniędzy, dlatego wyemitowała obligacje o wartości 200 mln zł. Nabywcą tych obligacji okazał się być holenderski bank ING. Obecnie Holendrzy wykorzystują możliwości prawne przewidziane umową i żądają wcześniejszego wykupu tych obligacji. Realizacja żądań ING może się jednak okazać prawdziwym gwoździem do trumny dla JSW.
Skarb Państwa jest większościowym właścicielem zarówno JSW jak i Kompanii Węglowej, czyli dwóch największych spółek węglowych w Polsce. W 2014 roku, z uwagi na ciężką sytuację finansową Kompanii Węglowej podjęto decyzję, że znajdująca się w lepszej kondycji JSW odkupi od Kompanii jedną z kopalń. Pozyskane w ten sposób środki miały podreperować sytuację finansową tej drugiej spółki. 
 Ostatecznie padło na kopalnie KWK Knurów-Szczygłowice. Problemem okazały się jednak pieniądze. JSW najzwyczajniej w świecie nie miała pełnej kwoty na dokonanie transakcji (kopalnia miała być sprzedana za 1,49 mld zł), dlatego władze tej spółki postanowiły pozyskać środki poprzez wyemitowanie obligacji. Ich nabywcą został holenderski bank ING. Jeden z warunków umowy przewidywał, że do 30 lipca br. JSW przeprowadzi kolejną emisję obligacji na międzynarodowych rynkach kapitałowych. Jeśli do tego nie dojdzie - ING będzie mogło żądać wcześniejszego wykupu obligacji. 
Z racji tej, że do kolejnej emisji jednak doszło, ING postanowiło wykorzystać swoje uprawienie do wcześniejszego wykupu obligacji i wystawiło JSW rachunek do spłaty. Niestety przedwczesna realizacja żądań holenderskiego banku może się okazać groźnym ciosem, by nie powiedzieć - gwoździem do trumny - dla finansów spółki z Jastrzębia-Zdroju.    

Pokaż całość »
20
sierpień 2015
W najbliższym czasie Polacy otrzymywać będą głodow

Wyliczenia Banku Światowego nie pozostawiają złudzeń - tzw. stopa zastąpienia w najbliższych latach spadnie do poziomu 25 proc. To oznacza, że świadczenia emerytalne dzisiejszych 30-, 40-latków będą na głodowym poziomie, a przeciętna emerytura kogoś, kto zarabiał równowartość obecnej mediany polskiego wynagrodzenia (tj. ok. 2200 zł na rękę) będzie wynosiła zaledwie 550 zł! Jedyną szansą na utrzymanie mają być zdaniem ekspertów z Banku Światowego prywatne oszczędności i zgromadzony za życia majątek. Problem w tym, że ponad połowa Polaków nie ma pieniędzy, aby oszczędzać. 
Dojrzewa nam pokolenie "biednych emerytów". Dzisiaj mają po 30-kilka, maksymalnie 40 lat i raczej nie myślą o tym, co będzie za kolejnych 25-30 lat. A powinni. Zdaniem Banku Światowego tzw. stopa zastąpienia, czyli procentowy udział pierwszej emerytury w ostatniej otrzymanej wypłacie za pracę, w najbliższych latach spadnie nawet do poziomu 25 proc., co dla większości Polaków będzie oznaczało spadek wypłacanych świadczeń poniżej poziomu obecnej emerytury minimalnej. Przykładowo - jeśli ktoś przez całe życie zarabiał w okolicach mediany polskiego wynagrodzenia za pracę, czyli obecnie ok. 2200 zł na rękę, to wg wyliczeń ekspertów z Banku Światowego będzie mógł liczyć na emeryturę rzędu 550 zł! Bez zgromadzonego za życia majątku i sporych oszczędności poziom życia (który i tak nie jest wygórowany) na emeryturze obniży się w sposób dramatyczny.
Powyższe zmiany można powstrzymać lub nawet odwrócić tylko na dwa sposoby: reformą systemu emerytalnego połączoną ze wzrostem liczby urodzeń lub reformą systemu emerytalnego połączoną ze wzrostem liczby imigrantów osiedlających się na stałe w Polsce. Poprzez "reformę systemu emerytalnego" mam na myśli ograniczenie liczby uprzywilejowanych grup społecznych, które otrzymują stosunkowo wysokie świadczenia emerytalne za nieproporcjonalnie krótki staż pracy. To w połączeniu z - albo naturalnym wzrostem populacji, albo wzrostem generowanym sztucznie, poprzez otwarcie granic dla imigrantów np. z Białorusi lub Ukrainy, którzy chcieliby się zasymilować i osiedlić na stałe w Polsce, może przyczynić się do odwrócenia niekorzystnych zmian. Aby tak się stało potrzeba jednak politycznej woli rządzących, a o to nie podejrzewałbym ekipy Platformy Obywatelskiej, która przez 8 lat nie zrobiła nic, oprócz grabieży oszczędności z OFE i podwyższenia wieku emerytalnego.

Pokaż całość »
14
sierpień 2015
Brak prądu w kraju weglem stojącym

Zaniedbania ekipy PO-PSL w zakresie bezpieczeństwa energetycznego są porażające. 8 lat przebywania u władzy ludzi pokroju Ewy Kopacz czy Donalda Tuska doprowadziło do sytuacji, w której kilkudniowe upały lub mrozy mogą spowodować trwałe zaniki zasilania na obszarze całego kraju. Tak właśnie się dzieje, kiedy rządzący - zamiast budować nowe elektrownie i dbać o strategiczne interesy - wolą haratać w gałę i tłuc w oddanych telewizjach jałowy pijar o "zielonej wyspie" i "złotym okresie", w którym rzekomo przyszło nam żyć. Czas pogonić tę bandę złodziei i nieudaczników! 
 Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE - czyli państwowy operator systemu przesyłu energii w Polsce) wydały wczoraj komunikat, zgodnie z którym na terytorium całego kraju możliwe są ograniczenia w dostawach prądu. Premier Ewa Kopacz, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, przyznała: "- Częściowe ograniczenia będą dotykać ponad 1600 przedsiębiorstw (...). Będziemy robić wszystko, by ograniczenia w dostawach prądu były jak najmniej uciążliwe dla tych, dla których te ograniczenia będą stosowane". Jednocześnie premier zaapelowała do Polaków o "obywatelską postawę", zgodnie z którą mamy ograniczyć zużycie prądu między 11.00 a 15.00.
Oficjalnie wszystkiemu winne są kilkudniowe upały, które mocno zmniejszają potencjał produkcyjny zlokalizowanych w naszym kraju elektrowni. To wersja pro-rządowych mediów. Rzeczywistym jednak powodem tej kryzysowej sytuacji są gigantyczne zaniedbania platformianej ekipy, która mimo ostrzeżeń ekspertów, przez blisko 8 lat miała gdzieś bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Zamiast skupić się na realnych działaniach i budować nowe elektrownie, przedstawiciele rządu woleli haratać w gałę i tłuc w oddanych mediach jałowy pijar o "zielonej wyspie" i "złotym okresie", w którym rzekomo przyszło nam żyć.
 Co ciekawe - Ministerstwo Gospodarki już w sierpniu 2013 roku wydało po cichu dokument pt.: "Sprawozdanie w wyników monitorowania bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej". Wynikało z niego, że w ciągu kolejnych 3-4 lat Polsce zaczną występować energetyczne blackouty, czyli długotrwałe zaniki zasilania na dużym obszarze kraju. Ryzyko miało być szczególnie wielkie w okresach szczytowego zużycia energii elektrycznej, tj. podczas silnych mrozów zimą i ekstremalnych upałów latem. Zgodnie z tym dokumentem latem 2016 roku ma nam zabraknąć 520 MW, natomiast zimą 2017 roku już nawet 1100 MW. Tymczasem oficjalne informacje z wczoraj mówiły, iż nieplanowane ubytki mocy w krajowych elektrowniach już teraz wynoszą prawie 2500 MW i w następnych dniach mogą się dramatycznie powiększać!
 Dlaczego w Polsce brakuje energii elektrycznej? Wszystko przez... unijną politykę "klimatyczną", na którą bezrefleksyjną zgodę wyraził najpierw Donald Tusk, a w ubiegłym roku potwierdziła ją Ewa Kopacz. Zgodnie z wyśrubowanymi normami unijnych eurokratów polscy producenci prądu muszą stopniowo wyłączać z użytkowania stare bloki elektrowni węglowych (do lata 2016 roku trzeba wyłączyć bloki działających w naszym kraju elektrowni o łącznej mocy 3000 MW). Problem by nie istniał, gdyby rząd Platformy Obywatelskiej na miejsce wyłączanych bloków zdołał wybudować nowe elektrownie. Niestety, przez blisko 8 lat rządów tej ekipy, w Polsce nie powstała ani jedna nowa elektrownia o dużej mocy. Większość strategicznych inwestycji dotyczących bezpieczeństwa energetycznego kraju, których realizacja miała nastąpić w ciągu ostatnich kilku lat, albo nie wyszła jeszcze z fazy projektowej (np. elektrownia atomowa, gdzie od 6 lat trwa proces wyboru jej lokalizacja, mimo że w tym celu wydano już ponad 182 miliony złotych i wielu platformianych kolesi wzbogaciło się atomowymi pensjami za zasiadanie w zarządach specjalnych spółek), albo jest blokowana przez ekologów (elektrownia w Opolu i Rajkowach), albo z niewiadomych przyczyn jest anulowana (np. elektrownia w Ostrołęce, na którą nadzorowana przez Skarb Państwa spółka Energa miała już wydać 200 mln zł).
Fakty są takie, że Ewa Kopacz zaczęła gasić światło nad Polską. Dodatkowo urządza przy tym kabaret, kiedy odwołuje się do "obywatelskiej postawy", zgodnie z którą mamy ograniczać zużycie prądu między 11.00 a 15.00... Mam już serdecznie dosyć tego "teoretycznego państwa" serwowanego przez ekipę Platformy! Gdzie nie spojrzeć, tam czarna rozpacz, syf i przekręty. Młodzi ludzie wyjeżdżają, zadłużenie publiczne rośnie, ZUS nieuchronnie zmierza do bankructwa, stocznie zlikwidowane, majątek wyprzedany za bezcen, drenaż kapitału trwa w najlepsze, a teraz jeszcze prądu zaczyna brakować. Dobrze, że nie ma deszczu, bo by się jeszcze okazało, że wałów przeciwpowodziowych również nie ma (mimo kilku powodzi w ostatnich latach). Czas najwyższy pogonić tę bandę pasożytów, partaczy i złodziei! Koniec z pobłażliwością. Za lata zaniedbań muszą ponieść konsekwencje!

Pokaż całość »
25
lipiec 2015
Koniec sporu KADRY z Węglokoksem Kraj

Zarząd Węglokoksu Kraj oraz MZZ Kadra Górnictwo podpisały porozumienie kończące spór zbiorowy wszczęty pod koniec czerwca. Kompromis zawarty 24 lipca gwarantuje pracownikom spółki, że do czasu wypracowania zakładowego układu zbiorowego pracy "treść stosunków pracy pracowników przejętych z Kompanii Węglowej będzie regulowana porozumieniami zawartymi w KW".
Pracodawca zapewnił też, że ewentualne zmiany warunków zatrudnienia (z wyłączeniem zmian dokonywanych z przyczyn leżących po stronie pracownika) będą ustalane indywidualnie z pracownikami i wprowadzane w drodze porozumień.
Podstawą wszczęcia sporu było wręczenie przez zarząd Węglokoksu Kraj kierownikom działów kopalń Bobrek i Piekary porozumień zmieniających im umowy o pracę. Zdaniem związku stanowiło to naruszenie art. 23¹ Kodeksu pracy oraz zapisów Porozumienia z 17 stycznia 2015 r., zawartego pomiędzy stroną rządową, Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym, zakładowymi organizacjami związkowymi działającymi w Kompanii Węglowej oraz zarządami Spółki Restrukturyzacji Kopalń, Kompanii Węglowej i Węglokoksu.
- W wyniku rokowań pracownicy Węglokoksu Kraj przejęci z Kompanii Węglowej uzyskali gwarancję, że warunki ich zatrudnienia będą - do czasu podpisania układu zbiorowego - regulowana porozumieniami zawartymi w KW. Ustaliliśmy również, że porozumienie kończy spór zbiorowy - informuje Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ Kadra Górnictwo.

Treść porozumienia poniżej
http://www.kadrakw.org/images/artykuly/Weglokoks/Weglokoks%20Porozumienie.pdf  

Pokaż całość »
17
lipiec 2015
Polacy jednak pomogą Grecji

Komisja Europejska zaaprobowała pomysł, aby pożyczyć Grecji pieniądze z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji Finansowej (ang. EFSM). Składki do EFSM płaci również Polska, jako kraj członkowski UE. W praktyce oznacza to, że - wbrew temu co mówili przedstawiciele rządu Kopacz - zapłacimy za ratowanie Grecji. Szacuje się, że na początek może być to kwota 210 mln euro, czyli równowartość 870 mln zł. 
O Europejski Mechanizm Stabilizacji Finansowej (ang. EFSM) powstał w 2010 roku. Obecnie ma na do dyspozycji kwotę 13,2 mld euro, która wynika ze składek członkowskich państw wchodzących w skład UE. Ministrowie finansów państw strefy euro zgodzili się wczoraj udzielić rządowi greckiemu pożyczki w wysokości 7 mld euro. Pieniądze mają pochodzić ze wspomnianego EFSM. 
W kontekście powyższego warto przypomnieć o jeszcze jednej umowie dotyczącej Polski, MFW oraz Grecji. W maju 2012 roku ówczesny minister finansów w rządzie Tuska - Jan Vincent Rostowski - potwierdził że Polska jest gotowa pożyczyć na ratowanie Grecji 6,27 mld euro (równowartość ok. 26 mld zł). Pieniądze te ostatecznie nie opuściły naszego kraju, ale NBP podpisał z MFW umowę, zgodnie z którą "NBP pozostaje w gotowości do wypłacenia MFW oprocentowanej pożyczki do wysokości stanowiącej równowartość kwoty 6.270.000,0 tys. EUR. Przekazanie przez NBP środków pieniężnych będzie następować na wniosek MFW". Umowa ta nadal obowiązuje, co w praktyce może oznaczać, że wspomniane pieniądze (równowartość 26 mld 724 mln zł) mogą być wytransferowane z Polski do Grecji za pośrednictwem MFW w ciągu najbliższych tygodni!  

Pokaż całość »
17
lipiec 2015
Dramatyczna sytuaca ZUS

ZUS jest już faktycznym bankrutem. Obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne nie wystarczają na wypłatę bieżących rent i emerytur. Powstający z tego tytułu deficyt sięgnie w tym roku aż 52,4 mld zł. Lata zaniedbań i brak reform powoduje, że z roku na rok sytuacja będzie się pogarszać. ZUS będzie potrzebował coraz większych ilości pieniędzy na wypłatę świadczeń, bowiem coraz więcej ludzi będzie przechodziło na emerytury, a to bez poważnych zmian systemowych najprostsza droga do bankructwa całego kraju.Obecnie na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (w wieku 15-64 lata), a mimo to ZUS już ma poważne problemy ze ściągnięciem odpowiedniej kwoty pieniędzy ze składek na wypłatę bieżących emerytur. W tym roku zabraknie na ten cel rekordowej kwoty 52,4 mld zł. Deficyt ten pokrywany jest z dotacji i bezzwrotnych pożyczek przekazywanych przez rząd (pieniądze podatników) do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), który jest finansowym zapleczem ZUS-u. Niestety tak wysokie dotacje powodują paraliż wydatków państwa w innych dziedzinach, takich jak służba zdrowia czy obronność. Co gorsze - z roku na rok deficyt ZUS będzie drastycznie wzrastał. Według szacunków samego ZUS-u w ciągu najbliższych 5 lat wszystkie składki pobierane od pracowników i przedsiębiorców będą na tyle niskie, że z budżetu państwa trzeba będzie zabrać na poczet wypłaty bieżących emerytur gigantyczną kwotę 356,5 mld zł. 
Gigantyczny deficyt ZUS to najprostsza droga do bankructwa całego kraju. Eksperci z Ośrodka Badań nad Migracjami są zgodni - aby do tego nie doszło wiek emerytalny trzeba będzie nadal stopniowo przesuwać. W 2050 r. powinien on wynosić minimum 73 lata, a w 2060 już 76 lat. Powód? - We wspomnianym 2060 r. na jednego emeryta w naszym kraju będą przypadały mniej niż dwie osoby w wieku produkcyjnym (przypominam, że obecnie na jednego emeryta przypada pięciu pracujących i już są problemy). Niestety podniesienie wieku emerytalnego to tylko jeden z warunków utrzymania całego systemu przy życiu. Kolejnym będzie obniżenie wysokości wypłacanych emerytur do poziomu głodowego (co już się dzieje) oraz zdecydowane poluźnienie polityki imigracyjnej, tak oby obcokrajowcy chętniej osiedlali się w naszym kraju. Zdaniem Pawła Kaczmarczyka z Ośrodka Badań nad Migracjami, aby skutecznie zatrzymać spadającą liczbę ludności Polski, nasz kraj będzie musiał stać się "krajem wielokulturowym, krajem masowej migracji"...

Pokaż całość »
17
lipiec 2015
Rząd PO uległ zagranicznemu kapitałowi

Czy rząd Kopacz uległ neokolonialnemu szantażowi? Dał zwolnienie podatkowe, bo zagraniczny właściciel zagroził likwidacją tysięcy miejsc pracy?
Rząd SLD sprzedał w 2003 roku koncernowi LNM Holdings N.V. (dzisiaj ArcelorMittal) Polskie Huty Stali (PHS) za symboliczną kwotę 6 mln zł (zdaniem NIK wycenę spółki zaniżono ponad 300-krotnie - aż o 1,87 mld zł). W ciągu kilku kolejnych lat PHS wypracowały dla nowego właściciela ponad 5,86 miliardów zł zysku na czysto! W tym roku w należącej do ArcelorMittal Hucie Sendzimira w Krakowie powinien się rozpocząć remont wielkiego pieca. Bez tego remontu spora część krakowskiego zakładu będzie musiała być zamknięta, co oznacza rozwiązanie umów z ok. 7 tys. pracowników. Co zrobił zagraniczny właściciel huty? - Uzależnił rozpoczęcie remontu od tego, czy rząd Kopacz zwolni go z obowiązku płacenia podatku akcyzowego za energię elektryczną..
 Przypomnijmy - umowa prywatyzacyjna Polskich Hut Stali (PHS) została podpisana w 2003 roku pomiędzy reprezentującym Skarb Państwa rządem SLD, a brytyjsko-hinduskim konglomeratem LNM Holdings N.V. (dzisiaj ArcelorMittal). Nowy inwestor przejął pakiet kontrolny nad PHS, w skład których wchodziły: Huta Sendzimira w Krakowie, Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej, Huta Cedler w Sosnowcu oraz Huta Florian w Świętochłowicach. W zamian na konta Skarbu Państwa wpłynęła kwota... 6 mln zł. Cenę sprzedaży ustalono na tak niskim poziomie, bowiem nowy inwestor zobowiązał się dodatkowo wykupić ponad 1,6 mld zł długów spółki oraz zagwarantował inwestycje modernizujące PHS na ponad 2 mld zł. Mimo to, przeprowadzona kontrola NIK wykazała, że warunki finansowe prywatyzacji PHS były niekorzystne dla Skarbu Państwa, a wycenę spółki zaniżono aż o 1,87 mld zł! Na marginesie powyższego warto odnotować, że w kolejnych latach należące już do nowego właściciela PHS osiągały gigantyczne zyski. W 2004 roku zysk netto wyniósł 1,7 mld zł, w 2005 roku było to 1,8 mld zł, a w latach 2007 i 2008 kolejne 2,36 mld zł.
6 kwietnia b.r. Arcelor Mittal Poland podjął decyzję o zawieszeniu przygotowań do remontu wielkiego pieca w krakowskiej hucie, jedynego czynnego jeszcze, który wytwarza tzw. surówkę. Bez remontu piec będzie mógł działać najwyżej jeszcze przez rok. Później będzie musiał zostać wyłączony z eksploatacji, co w konsekwencji może się przełożyć na zwolnienie grupowe do 7 tys. pracowników zatrudnionych w krakowskim zakładzie. Jakie były motywy podjęcia przez Arcelor Mittal takiej decyzji? - Szybko okazało się, że był to zwykły szantaż skierowany do władz centralnych. Właściciel PHS oświadczył bowiem, że polski rząd powinien ich zwolnić z obowiązku płacenia podatku akcyzowego za energię elektryczną. Od takiego zwolnienia miałoby zależeć to, czy Arcelor Mittal zdecyduje się wyremontować piec w krakowskiej hucie. Co w takich okolicznościach zrobił rząd Ewy Kopacz? Proszę bardzo:
Janusz Cichoń, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów potwierdził, że rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy, która zwalnia poszczególne firmy z obowiązku płacenia podatku akcyzowego za energię elektryczną. Zdaniem Cichonia "polski przemysł zaoszczędzi ok. 520 mln zł" (jak rozumiem - o tyle mniejsze będą wpływy do budżetu z tytułu akcyzy). Pytanie tylko, czy aby na pewno beneficjentem zmiany będzie "polski przemysł", czy też może zagraniczni właściciele zakładów przemysłowych działających na terytorium Polski? Obawiam się, że właściwa jest ta druga odpowiedź...

Pokaż całość »
15
lipiec 2015
Firmy zagraniczne płacą śmiesznie niskie podatki

Okazuje się, że 500 największych firm z kapitałem zagranicznym, które w latach 2011-2013 działały na terytorium Polski, odprowadziło ponad dwa razy mniej podatku CIT niż 500 największych firm z polskim kapitałem. Z raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) wynika, że Polska jest liderem w UE jeśli chodzi o drenaż kapitału przez zagraniczne podmioty. Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski również nie napawają optymizmem. W ciągu ostatnich 10 lat zagraniczne koncerny, rządy czy instytucje unijne wytransferowały poza granice naszego kraju równowartość ok. 540 mld zł!
 Skala problemu transferu kapitału z Polski została nie dawno dostrzeżona przez Najwyższą Izbę Kontroli. Przypomnijmy, że NIK opublikowała raport, z którego wynika, że nadzorowane przez Ministerstwo Finansów urzędy skarbowe zupełnie nie radzą sobie z transferowaniem gigantycznych dochodów przez zagraniczne podmioty poza polski system podatkowy. Osiągane w Polsce dochody są najczęściej transferowane do tzw. rajów podatkowych (Luksemburg, Cypr, Bahamy). Powyższe nie powinno nas jednak dziwić. NIK ustaliła, że urzędy kontroli skarbowej i urzędy skarbowe - zamiast skupić się na podmiotach z udziałem kapitału zagranicznego - koncentrowały się, zgodnie z zaleceniami Ministra Finansów, na łupieniu i gnębieniu kontrolami małych przedsiębiorców z polskim kapitałem. Duże zagraniczne spółki i koncerny mogły w tym czasie spokojnie transferować dochody poza granice Polski.
 Efekty takiego stanu rzeczy są zatrważające. Zgodnie z oficjalnymi statystykami NBP w latach 2005 - 2014 z naszego kraju wypłynęła bezpowrotnie równowartość 540 mld zł! Owoce polskiego wzrostu gospodarczego były bezlitośnie drenowane przez zagraniczne spółki i przedsiębiorstwa. Z raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) wynika, że Polska jest niechlubnym liderem w Unii Europejskiej jeśli chodzi o transfer kapitału przez zagraniczne podmioty. Zdaniem ekspertów z GFI z naszego kraju co roku wypływają gigantyczne kwoty dywidend i nieopodatkowanych zysków zagranicznych koncernów, które traktują Polskę przede wszystkim jako rynek zbytu dla swoich dóbr i usług. Przy okazji tworzą u nas montownie, magazyny czy centra usług wykorzystujące Polaków jako tanią siłę roboczą. Płacą nam 3, 4-krotnie niższe pensje niż pracownikom zatrudnionym w swoich krajach. Gdy do tego doliczymy kosztujące naprawdę ciężkie pieniądze różnego rodzaju opłaty licencyjne za możliwość używania przez lokalne oddziały zagranicznych przedsiębiorstw znaków firmowych i towarowych swoich właścicieli, to mamy jasną odpowiedź dlaczego w Polsce nadal na wszystko brakuje pieniędzy. Swoją cegiełkę dorzuca także rząd, który konsekwentnie powiększając zadłużenie naszego kraju sprawia, że z roku na roku musimy płacić zagranicznym wierzycielom coraz większe odsetki za pożyczone pieniądze. Co gorsze - ekipa rządowa coraz więcej pożycza za granicą. O ile w 2007 roku udział zagranicznych wierzycieli w całkowitym długu Skarbu Państwa wynosił zaledwie 37,8 proc., to w ciągu kilku kolejnych lat wzrósł do poziomu 59,1 proc. (stan na styczeń 2015 r.).
W ten sposób spełniła się wizja nakreślona na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia przez "liberałów", powiązanych dziś ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej. Polska stała się największą neokolonią w Europie, swoistym "Batustanem" uzależnionym od zagranicznych wierzycieli, którego bogactwa i zyski są szerokim strumieniem transferowane za granicę. By wiodło się lepiej... Innym gospodarkom Europy i świata.

Pokaż całość »

Osób on-line: 1
Wyświetlenia: 214106

Żart dnia! :-)

Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze nie chcę mieć dzieci. - To będzie tak tableteczki, sex przerywany i gumeczki. Za rok baba idzie z trojgiem dzieci i spotyka lekarza, który się pyta: - Co się stało? - Oto Mietek z przeterminowanych tabletek, to Wincenty za późno wyciągnięty, to Aldona z pęknietego kondona

poprzedni
WSTECZ
następny
DALEJ
1
słaby
0



clock face hour hand minute hand second hand